Zimna woda na wagę złota

Upalny dzień. Jeśli zabrałeś odpowiednio dużą butelkę mineralnej z domu, w dodatku zimnej, nie masz się czym martwić. Schody zaczynają się z chwilą, gdy pragnienie gna Cię do najbliższego sklepu, a tam...









   Zauważyłam pewną prawidłowość - najpierw w Kielcach, teraz w Warszawie. O ile kupno coli z lodówki w każdej pojemności nie stanowi żadnego problemu, o tyle kupno zimnej wody mineralnej, choćby 0,5 l często stanowi niemal wyzwanie. Wciąż zbyt rzadko zdarza się, by nawet w dedykowanej konkretnej marce lodówce było miejsce na mineralną produkowaną przez/lub dla koncernu. Czasami sytuację ratują małe sklepy i kioski, ale w hipermarketach i dyskontach jest pod tym względem mizernie.
  Nie zliczę, ile razy zdarzyło mi się mieć ostatnie drobne, pójść np. do B i nie mieć szansy dostać zimnej wody (nie ma dużych lodówek na napoje, są tylko te przy kasach, promujących pewną colę). 
To samo w L. Sklepy w/w sieci dysponują dużym wyborem smaków, pojemności wód, a nie myślą o klientach pod tym kątem. 
Przecież taki gest nie stanowi chyba zbytniej trudności - stacje benzynowe potrafią na polu sprzedaży zimnej wody pozytywnie zaskoczyć (choć zimno może nam się zrobić ze względu na proponowane przez nich ceny). Nie marzę nawet o umieszczeniu butelek 1,5 l - to dopiero fanaberia konsumenta...
Miałam jeszcze ponarzekać na sieć hipermarketów T, ale... dziś dojrzałam, poukrywane głęboko z tyłu lodówki dwie zgrzewki dużych butelek wody (a może trafiły tam przypadkowo)? Więc chwilowo zwracam honor.

  Być może ja nie mam szczęścia, rzucam teraz słowa na wiatr i marudzę - ale rozejrzyjcie się proszę i napiszcie o swoich obserwacjach - komentarze i fb bloga do Waszej dyspozycji.

Piosenka na dziś: Unknown Mortal Orchestra - Multilove. Nie tylko do tańca



Popularne posty