D`Angelo and The Vanguard - Opener 2015


Dawno opadł festiwalowy kurz, ja sama wygrzebałam się z łóżka po przeziębieniu. I myślę, że czas na kilka słów o koncercie, na który czekałam całe życie.

  O D`Angelo pierwszy raz usłyszałam w 2004 roku, czyli 11 lat temu (z, zgrozo!). Jakiś czas później kupiłam płytę Voodoo w pewnej sieci marketów z elektroniką za grosze i męczyłam ją w kółko.
Sam wokalista zniknął ze sceny na parę ładnych lat, by powrócić w chwale późną jesienią zeszłego roku. Wtedy właśnie ukazał się długo oczekiwany long play "Black Messiah".
Ktoś mógłby mi zarzucić, że jestem bezkrytyczna, ale ten album jest naprawdę dobry.

  Mimo tego, że bilet na jego koncert leżał w domu od końca maja, do chwili przyjazdu na teren festiwalu nie czułam w ogóle powagi sytuacji. Koncert wystartował z opóźnieniem po północy. Już po pierwszych dźwiękach Ain`t that easy część publiczności poleciała w kosmos. Muzyczny.
Jedyne czego żałuję - po godzinie zespół bez zagrania solówek, bez ukłonu, z krótkim bye, bye po prostu zszedł ze sceny. Więc jest niedosyt.

Mam nadzieję, że dobry (wg mnie) odbiór gdyńskiej publiczności, zachęci D do powrotu i zagrania jeszcze (nie)jednego koncertu w Polsce.

  Chętnym proponuję nacieszyć oczy - na YT dostępny jest cały koncert.

własność soulbowl.pl [źródło: http://soulbowl.pl/wp-content/uploads/2015/07/opener.jpg]





Popularne posty