Poniedziałkowy chillout

Czy Wy też zastanawiacie się od czasu do czasu, co można zrobić, żeby poniedziałek był bardziej przyjaznym dniem?

  Dziś blue monday, o którym pewnie zdążyliście już wiele dziś przeczytać. Ja o wpisie poświęconym najwredniejszemu dniu tygodnia myślałam od dłuższego czasu.
Po weekendzie, spędzonym leniwie lub aktywnie, pierwszy dzień nowego tygodnia jawi się niczym koszmar. Dlaczego tak jest?
Chwilowo oderwani od obowiązków, "rozkręcamy się" powoli - to w poniedziałek lubimy się spóźnić do pracy lub nie wstać na pierwszy wykład. I wszystko co złe, zrzucamy na barki pierwszego dnia tygodnia.

  W ramach wewnętrznej walki z narzekaniem, podjęłam próbę umilenia sobie poniedziałku. To może być:
*długa kąpiel w świetle świec wieczorem, 
*obejrzenie odkładanej od dawna komedii, 
*szybka kawa z koleżanką (lub w samotności - umiejętność przebywania ze sobą też jest w życiu istotna), 
*nawet 10 minut śmiechu na korytarzu - wymiana dowcipami i anegdotami ze znajomymi zapewni masaż brzucha i dobry humor.

Nie planujcie tego, zdajcie się na instynkt, ba, pozwólcie sobie na spontaniczne działanie. Spróbujcie, z pewnością łatwiej Wam będzie przeżyć resztę tygodnia i przywitać kolejny weekend. 
Zapisujcie te chwile w kalendarzu, publikujcie w sieci (#poniedziałkowychill) - kiedy dopadnie Was pokusa narzekania, przewróćcie kartkę/zajrzyjcie do archiwum wpisów - będzie Wam lżej :)
Dziś #poniedziałkowychill to zrobiona przeze mnie kakaowa kawa. I wykonanie wszystkich zaplanowanych czynności, szczególnie tych długo odkładanych.

  Życzę Wam jak najmniejszej ilości przykrych poniedziałków ;)

źródło: myjoyfilledlife.com


Zapraszam do lajkowania profilu: www.facebook.com/ponchillout

Popularne posty