Kozmic blues

23. grudnia w Sztuki&Sztuczki (Warszawa), miał miejsce koncert Natalii Przybysz - NATU, ostatni w ramach projektu muzycznego Kozmic Blues. Tribute to Janis Joplin. Ja, od lat obserwująca działania sióstr Przybysz i członków nieistniejącego już Sistars, takiej okazji odpuścić nie mogłam (Narzeczony nazywa to roboczo - A. jest psychofanką :D)


Przyszliśmy tuż przed 20:00, by poznać lokal, koncert miał się (wg wydarzenia na fb) rozpocząć planowo właśnie o ósmej wieczorem. Ale tak się nie stało - podejrzewam, że ze względu na przesuniętą próbę dźwięku i by zgromadzić większą publiczność. Jednak w tłumie dało się słyszeć poirytowanie wynikające z czekania.

Około 21:00 na scenie pojawił się zespół i Natalia. I zaczęła się magiczna podróż w czas dominacji hipisów nad światem. W roli głównej - utwory Janis Joplin. Ta relacja będzie nieskładna, bo po pierwsze - na koncert przyszłam się w dużej mierze wyszaleć, po drugie - kiepsko się czułam, kontuzja ręki nie odpuszcza.
Nie zabrakło utworów z Tribute to Janis Joplin, jednak miejscami w koncertowe aranżacje wkradała się doza improwizacji, ocierającej się czasem wręcz o artystyczną jazdę bez trzymanki.

Jednak gwoździem wieczoru był prąd... ee, to znaczy jego brak. Niestety zawiodło przygotowanie techniczne od strony zabezpieczenia napięcia i często podczas muzykowania zawodziły odsłuchy i mikrofony. Jednak publiczność przy każdym takim wypadku reagowała pozytywnie, nagradzała zespół Natalii i ją samą brawami, instrumentaliści w między czasie jamowali.

Miło było też zobaczyć rodziców sióstr Przybysz, fajnie, że wciąż zaglądają na występy córek. Podsumowując - emocjonujący i udany wieczór. Takie powitanie w mieście słoików to ja lubię ;)

mała pamiątka


Popularne posty